Rodzice Rodzicom
Prawdziwe historie, które dodają magicznych mocy
Nowy cykl na blogu Naszego Magicznego Zamku
Każdy rodzic, który stoi przed pierwszym rozstaniem z dzieckiem w progach żłobka czy przedszkola, zadaje sobie te same pytania. Czy sobie poradzi? Czy będzie jadło i spało? Czy ktoś otoczy je taką opieką, jaką ja daję mu w domu?
Nikt nie odpowie na te pytania lepiej niż inny rodzic, który już to przeżył.
Dlatego zaczynamy nowy cykl na naszym blogu – Rodzice Rodzicom. Będziemy w nim oddawać głos mamom i tatom z Naszego Magicznego Zamku, żeby dzielili się swoimi historiami, obawami i tym, co ostatecznie pozwoliło im poczuć spokój. Bez filtrów, bez gotowych formułek – po prostu szczerze, z jednego rodzicielskiego serca do drugiego.
Pierwszy odcinek dedykujemy mamie Marcela, który właśnie kończy swoją przygodę z żłobkiem, a już niedługo do Zamku trafi jego młodsze rodzeństwo.
Od pierwszego „Jezu, jak tam?” do pełnego spokoju
Dlaczego wybraliście Państwo Nasz Magiczny Zamek?
– Na początku sami nie do końca wiedzieliśmy, czego właściwie szukamy – wspomina mama Marcela. – Ostatecznie zdecydowały godziny otwarcia. Zamek jest otwarty długo, przyjmuje dzieci bardzo wcześnie i nie pobiera za to żadnych dodatkowych opłat. Dla nas, jako pracujących rodziców, to było kluczowe.
Jak wspomina Pani pierwszą adaptację?
Tu głos mamy trochę się zmienia – widać, że to wspomnienie wciąż jest żywe.
– Początki były trudne. Pamiętam pierwszy dzień, kiedy zostawiłam Marcela u cioci. Wyszłam i się popłakałam. Najbardziej bałam się o jedzenie, o drzemkę, o wszystko to, co do tej pory robiłam przy nim sama.
To, co pomogło jej przejść przez ten trudny czas, nie było wielkim gestem – tylko codzienną, drobną troską ze strony opiekunek.
– Ciocie bardzo mnie wspierały. Rozmawiały ze mną, wysyłały zdjęcia i wiadomości, że wszystko jest w porządku. Dzięki temu wiedziałam, że Marcel jest bezpieczny i dobrze zaopiekowany.
Dlaczego zdecydowała się Pani ponownie na Nasz Magiczny Zamek – tym razem dla młodszego dziecka?
– Bo znam ciocie, znam miejsce i wiem, że moje dziecko trafi w dobre ręce. Teraz już się nie boję. Wiem też, że dzieci mają tutaj mnóstwo zajęć, koncertów, spektakli i spacerów, a to jest dla mnie bardzo ważne.
A jakie emocje towarzyszą Pani teraz, przy drugim dziecku?
– Zdecydowanie jestem spokojniejsza. Przy pierwszym dziecku cały czas myślałam: „Jezu, jak tam? Co robi? Czy płacze?”. Teraz wiem, że mogę zaufać. Jest zdecydowanie mniej stresu.
Co powiedziałaby Pani rodzicom, którzy dopiero zaczynają tę przygodę?
– Nie ma się czego bać. Nasze emocje przenoszą się na dziecko – ono je czuje. Ja oddaję malucha w ręce cioci, szybko zamykam drzwi i uciekam! Wreszcie chwila dla siebie! A wiem, że moje dziecko jest w miejscu pełnym radości, zabawy i miłości.
I dodaje z uśmiechem:
– Zobaczycie, jak szybko zacznie się rozwijać, śpiewać, tańczyć, samodzielnie bawić i przynosić do domu nowe umiejętności. To naprawdę dobry wybór.
Jedno doświadczenie, które zmienia wszystko
Pierwsza adaptacja bywa trudna nie tylko dla dziecka, ale i dla rodzica – może nawet trudniejsza. Czasem jednak wystarczy jedno doświadczenie, żeby lęk zamienił się w zaufanie.
A najlepszym dowodem tego zaufania jest to, co zrobiła mama Marcela: wraca do Naszego Magicznego Zamku po raz drugi, tym razem z młodszym dzieckiem.
Jeśli i Wy zastanawiacie się nad pierwszym żłobkiem lub przedszkolem dla swojego dziecka i szukacie miejsca, w którym opieka idzie w parze ze szczerym wsparciem dla całej rodziny – zapraszamy do kontaktu z Naszym Magicznym Zamkiem. Chętnie opowiemy więcej i pokażemy, jak wygląda u nas codzienność.
Dziękujemy mamie Marcela za zaufanie i szczerość – to dla nas naprawdę wiele znaczy. Do zobaczenia w kolejnym odcinku cyklu Rodzice Rodzicom!
